|
|
rzeklab obracajac sie w strone handlarzaolmaki – ojciec Goriot ululany. Staremu kutwie nigdy nie przyszlo do glowyb aby mnie gdzieolzaprosiæe Alez on wywali sie na ziemieb Panie swietye Takze ladnieb aby czlowiek w jegoolwieku tracil rozum. Powie ktob ze nie mozna straciæ tegob czego sie nie mialo... Sylwiobolzaprowadzze go do pokoju.ol– Biedny chlopiec – rzekla pani Coutureb rozgarniajac wlosy Eugeniuszab ktore spadaly muolna oczy. – Zupelnie jest jak mloda dziewczynab nie wieb co hulanka.ol– Ab moge powiedzieæb ze od trzydziestu jeden latb przez ktore prowadze pensjonat – rzeklaolpani Vauquer – wielu mlodych ludzi przeszlo mi przez receb jak to mowia; ale nie widzialamoljeszcze takiego milusiegob tak dystyngowanego jak pan Eugeniusz. Jaki on ladnyb kiedy spieolPodniesze mu pani gloweb pani Couture. Bae Osuwa sie na ramie panny Wiktoryny; jest j |